Krzysztof Kamil Baczyński

Gawot

Zmierzch, jak opiłki ołowiu, zapada w plusz,
gdy w pustych sercach mebli sypie się szelest trocin.
Cisza rozchyla pokój jak płatki szarych róż,
na których dnie znużenie zwija się w kłębek koci,

wtedy zwisa nad stołem płomień niebyłych świec.
W kartach drgnęło wspomnienie. I rusza biały szereg.
Porcelanowy gawot w serwantce dźwięczy, więc
walety podają dłonie dłoniom harfianych tancerek.

Ukłony szeleszczą jak liście. Damy przygięte wpół
są szkieletami krynolin, na których przeszłość się przędzie,
gdy wbiega skrwawiony człowiek i pięścią tłucze w stół!
I sypią się bezduszne dzwonki i żołędzie.

23 X 41 r.
Wiersz pisany wspólnie z Jerzym Kamilem Weintraubem 

 

 


W przypadku znalezienia błędu na stronie - prosimy o informację. kontakt


copyright © 2002 - 2010
www.Zaprasza.eu
oraz
Fundacja  Promocji  Kultury
Wszystkie prawa zastrzeżone